Wczorajszej nocy postanowiłam nadrobić zaległości "krawieckie" i uszyć obiecane zawieszki do szafy.
Zgodnie z życzeniem powstały dwie zielone (z fragmentu starej poszwy na kołdrę), jedna brązowa (moja nieużywana od lat lniana koszula) i jedna beżowa (przerobiona ze starej, bawełnianej serwety). Saszetki wypełniłam lawendą i ozdobiłam wstążką. Nie chciałam oddawać ich w foliowej torebce, dlatego też wykorzystałam zachomikowane pudełeczko. W tym celu przemalowałam je kremową farbą akrylową (gruba warstwa dała fajny, strukturalny efekt), kawałkami papieru do scrapbookingu i fioletową ozdobną wstążką. (Szkoda, że nie możecie poczuć przepięknej woni lawendy, która unosi się teraz w moim pokoiku...).
Wcześniej uszyłam też wersję fioletową, zapominając niestety o zrobieniu zdjęcia.
Mnie najbardziej podoba się wersja beżowo-czerwona. A Wam?
Pudełeczko przed metamorfozą wyglądało tak:
A tu już pomalowane i ozdobione:








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz